Stephanie Perkins- Ktoś jest w twoim domu

822776-352x500 Stephanie Perkins- Ktoś jest w twoim domu
Kategorie:
Wydawnictwo:
Przeczytane:
Ocena:
Liczba stron: 346

Już sama myśl o tym, że ktoś niepowołany może znajdować się w moim domu, przeraża mnie. Dodamy do tego postać obłąkanego seryjnego mordercy i otrzymamy mrożący krew w żyłach thriller. Głównie ze względu na motyw przewodni zdecydowałam się sięgnąć po książkę Stephanie Perkins, intrygował mnie taki scenariusz. Czy ostatecznie mi się spodobał?

Makani Young rok  temu przeprowadziła się do swojej babci, mieszkającej w miasteczku Osborne w stanie Nebraska. Obecne życie nastolatki nie przypomina w niczym tego, jakie wiodła na Hawajach, głównie ze względu na fakt, że jest przytłaczająco nudne. Codzienną rutynę zaburza seria brutalnych morderstw, których ofiarą padają uczniowie z jej liceum, Osbourne High, zbrodnie są makabryczne i mają bardzo  jasny  przekaz. Morderca pozostaje nieuchwytny, ale śledczych zadziwia fakt, jak szczegółową wiedzę na temat życia swoich ofiar, miał szaleniec. Miasto ogarnia zbiorowa histeria, teraz nikt nie może czuć się bezpiecznie, szczególnie że motyw sprawcy jest nadal niejasny. Makani  wraz z paczką przyjaciół postanawia odkryć zagadkę tajemniczych zbrodni, przy okazji znajdując wspólny mianownik dla popełnionych morderstw. Nastolatka skrywa mroczny sekret, przez co może stanowić łatwy cel dla szaleńca. Czy policji  uda się w końcu złapać sprawcę?

Może wrażenia? Wynudziłam się jak mops, książkę dosłownie wymęczyłam, do  tej  pory bolą mnie szare komórki. Opis okładkowy sugerujący lekturę z dreszczykiem jest jedną wielką ściemą, jeśli oczekujecie mrożącego krew w żyłach thrillera, to niestety się przeliczycie. Jeżeli macie ochotę na fajne czytadło, nie sięgajcie po ten tytuł, bo  tylko niepotrzebnie się rozczarujecie, ta książka reprezentuje mizerny poziom. Postacie są płytkie, takie do bólu  mdłe, nie wspominając o ich  łatwych do  przewidzenia posunięciach. Stephanie Perkins sama chyba nie wiedziała, na czym chcę się skupić, czy na wątku kryminalnym,  czy  na infantylnych nastoletnich miłostkach, pragnę zaznaczyć, że oba wątki  wyszły mizernie. Pisarka znana jest z lekkich młodzieżówek, postanowiła zaszaleć z nowym gatunkiem, ale ups, niestety nie wyszło, to niezjadliwy miszmasz. Sam pomysł na fabułę był intrygujący, szkoda tylko, że od początku do końca został spartaczony. Warsztat Stephanie Perkins pozostawia wiele do życzenia, język jest toporny, a źle poprowadzona narracja tylko  niepotrzebnie spowalnia, już i tak zatrważająco wolną akcję, miałam wrażenie, że to książka niedoświadczonego debiutanta, który ma problem z przelewaniem na papier swoich  wizji. Dynamika również kuleje, o ile na początku  było trochę napięcie i lekkiej sensacji, to wraz z rozwojem fabuły  autorka postanowiła się skupić na odpychającym życiu  duchowym  swoich bohaterów i to był ogromny błąd.

Strzałem w kolano okazało się również ujawnienie tożsamości mordercy gdzieś w okolicach  połowy  książki. Wszystkie zabójstwa miały bliźniaczy charakter, żadnego wyjścia poza utarty schemat, który był wałkowany namiętnie i bez końca. Pisarce zabrakło  konsekwencji i umiejętności literackich, nie potrafi skierować fabuły  na właściwe tory, a do  tego do historii wkradł się niepotrzebny  chaos. Nie ma tutaj klasycznych  dla thrillerów elementów, stopniowania napięcia i tej  charakterystycznej aury niedopowiedzeń, która tworzy ten  specyficzny klimat. Plusów nie dostrzegam, a w zasadzie to ich w ogóle nie ma. Można docenić pomysł, ale przy tak mizernej  jakości wykonania, chyba lepiej zanadto go  nie komplementować. Perkins chciała zaserwować innowacyjne zestawienie gatunkowe, ale jej  nie wyszło, bo się pogubiła w swoim poplątanym wywodzie, który nie ma kompletnie żadnego  przesłania. Literatura młodzieżowa z natury  jest lekka, a ta książka jest na wskroś toporna, przez co  prawie nie do przejścia, nawet dla wytrwałych. Ktoś jest w twoim domu to  dziwny, a do  tego bardzo trudny w odbiorze twór literacki, niemający za wiele wspólnego z literaturą rozrywkową. Pisarka miała mi zapewnić dobrą zabawę, akcję, która skutecznie i  na długo podniesie mi poziom adrenaliny, niestety totalnie jej to nie wyszło. Książka za to stanowi alternatywę dla tabletek nasennych, perfekcyjnie usypia, a do tego  bez efektów ubocznych. Zakończenie można było przewidzieć już na wstępie lektury, zamiast zaskakującego  efektu  otrzymałam oczywistą oczywistość.

Interesujący pomysł powinien iść w parze z wysoką jakością wykonania,  czego tutaj zabrakło. Starałam się dostrzec, jakieś plusy, niestety w tym przypadku okazało się to niewykonalne, książka Stephanie Perkins jest do bólu zła. Lektura powoduje frustracje, jest monotonna  i stanowi pogwałcenie inteligencji czytelnika. Nie polecam.