Allison Dickson- Nieznajoma

nieznajoma Allison Dickson- Nieznajoma
Kategorie:
Gatunek:
Wydawnictwo:
Przeczytane:
Ocena:
Liczba stron: 352

Rodzinne sekrety mają jedną cechę wspólną- nigdy nie powinny wyjść na światło dzienne. Brudne tajemnice czasem wymykają się spod kontroli-komuś wypsnie się newralgiczna informacja i lawina niedopowiedzeń niszczy codzienny ład. Phoebe Miller przyzwyczaiła się już na dobre do skandali, jakie zawładnęły jej życiem po śmierci ojca- obrzydliwie bogatego rekina branży  finansowej- Daniel'a Noble'a. Dziedziczka fortuny wybrała spokojne życie z dala od blasku fleszy i wścibskich spojrzeń złaknionych sensacji znajomych. Phoebe nie opuszcza domu częściej, aniżeli byłoby to konieczne- szybkie zakupy i jeszcze szybszy powrót do  bezpiecznego azylu to jej codzienność. Pozorny spokój w życiu  kobiety zakłócony zostaje przez obecność  całkiem nieprzypadkowego obserwatora, który usilnie próbuje zatruć jej  życie i odebrać zmysły. Kto i  dlaczego czai  się w samochodzie zaparkowanym nieopodal willi miliarderki?

Po lekturze okładkowego opisu miałam względem Nieznajomej dość spore oczekiwania- niestety padłam ofiarą nie do końca precyzyjnie sformułowanego blurb'a. Thriller  z samej  definicji powinien zapewnić mi solidny  dreszcz emocji, zafundować zagadkę osnutą aurą niedopowiedzeń z tym elektryzującym napięciem w tle. Allison Dickson zaserwowała mi co najwyżej lekką łamigłówkę, nad której rozwiązaniem nie musiałam się długo trudzić. Amerykańska pisarka lubuje się w wątkach  skrajnych, lubi tanią sensacje, która wzbudza w czytelniku mieszane uczucia. Co ciekawe, mimo licznych mankamentów fabularnych, książkę czytało się nader przyjemnie i dosłownie nie mogłam oderwać się od zaserwowanych historii rodem z pierwszoligowych romansów.W tym scenariuszu początkowo przerażał mnie schematyzm kolejnych scen, które z czasem stawały się względnie znośne. Nie wiem dlaczego autorka czekała aż do połowy książki, żeby nieco rozwinąć kluczowy wątek- przeciętny czytelnik mógłby już na długo przed tym porzucić lekturę. Kolejne wydarzenia przedstawione zostały w sposób  chaotyczny, przez co  trudno  było mi się połapać o co właściwie w tym  scenariuszu chodzi.

Czy bohaterowie się bronią? Nie do końca, ale muszę przyznać, że byli na swój bardzo osobliwy sposób ciekawi- oczywiście do pewnego momentu. Zachowanie Phoebe poraża neurony i jest łatwe do  przewidzenia. Nadmiar środków finansowych potęguje kolejne lęki znudzonej życiem dziedziczki. Nic jej nie ciekawi, nie ma żadnych pasji, bo  praktycznie wszystko może kupić. Umila sobie życie drogimi zakupami i sporą dawką produktów wysokokalorycznych z dużą zawartością cukru. Mąż Phoebe- Wyatt- w zamyśle autorki miał być pozytywnym charakterem, niestety coś poszło nie tak. Mężczyzna z jednej strony zgodził się na intercyzę, zadeklarował dozgonną miłość, próbował okiełznać zblazowaną księżniczkę, z drugiej wiedzie mało satysfakcjonujące życie przeciętnego terapeuty, zakrapiane sporą ilością mocnego alkoholu. Przeciwwagą dla pary  głównych bohaterów są ich nowi sąsiedzi. Nieokiełznana Vicky Napier, nie wiadomo dlaczego, za punkt honoru uznała zaprzyjaźnienie się z główną bohaterką. Prawdziwa akcja zaczęła się dopiero w momencie pojawienia się na scenie tajemniczej Nadii, która swoją obecnością i jakże mocnym charakterem uratowała ten smutny scenariusz przed całkowitą porażką.

Do połowy książki miałam nieodparte wrażenie, że śledzę coś na kształt Mody na sukces. Niby  czytało się dobrze, ale zaserwowany scenariusz był łatwy do przewidzenia i nad wyraz niemrawy. Jedynym sensacyjnym elementem była postać tajemniczego kierowcy z samochodu firmy kurierskiej, zaparkowanego nieopodal rezydencji  Millerów. Do połowy książki nie poczułam żadnego napięcia, jakiejkolwiek ekscytacji, pojawiły się u mnie nawet wątpliwości czy aby na pewno w moje ręce trafił thriller. Drugą częścią scenariusza Dickson nieco się w moich oczach zrehabilitowała- w końcu trup wypadł z szafy! Pisarce nie da się odebrać pomysłowości i tej  typowej dla pierwszoligowych  autorów żyłki hazardzisty, ale powinna popracować nad konkretyzacją wątków. Zauważyłam sporo przypadkowych elementów, które boleśnie zakłócały mi odbiór książki. Zastosowany w Nieznajomej język był  względnie zjadliwy dla mojego czytelniczego oka, choć niektóre nader drętwe dialogi odbierały mi przyjemność płynącą z lektury. Nad tymi elementami autorka powinna popracować.

Zaproponowany przez Dickson scenariusz wciąga, ale nie jest do końca satysfakcjonujący. Z thrillerem z prawdziwego zdarzenia Nieznajoma niewiele miała wspólnego. Dało się odczuć, że autorka nie ma doświadczenia w tworzeniu powieści z dreszczykiem, ale dostrzegłam całkiem spory potencjał. Możliwe, że w swojej kolejnej książce Dickson w pełni rozwinie skrzydła i pokaże na co ją stać.

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Burda Książki 

nieznajoma Allison Dickson- Nieznajoma