Sabri Louatah- Dzikusy t.2: Upiór nawiedził Europę

dzikusy-2 Sabri Louatah- Dzikusy t.2: Upiór nawiedził Europę
Kategorie:
Seria:
Wydawnictwo:
Przeczytane:
Ocena:
Liczba stron: 416

Kończąc lekturę pierwszego tomu  Dzikusów już nie mogłam doczekać się momentu sięgnięcia po kolejny tom przygód rodziny Narrusz. Francuskie wesele miało  stanowić przedsmak tego, co wydarzy się w kolejnych częściach cyklu.  Spektakularne zakończenie pierwszego tomu Dzikusów dało mi sporo  do  myślenia. Druga część tetralogii była dla mnie ewidentnym potwierdzeniem geniuszu  literackiego autora. O ile pierwsza część Dzikusów momentami mnie nużyła, to drugi tom jest  w pełni sprostał moim czytelniczym oczekiwaniom. W książce nie ma miejsca na przypadkowość, wszystkie wątki zostały dopracowane. Zaczynając lekturę byłam  zachwycona, kończąc rozczarowana, że powieść tak szybko się skończyła.

“-Jesteś młody, ale bezwzględnie musisz jedną rzecz zrozumieć, mój drogi zastępco: w naszym kochanym kraju dla każdej służby  stworzono służbę, która z nią rywalizuje: choć realizuje te same cele, a najwyższy interes narodu ma wypisany na frontonie swojej siedziby, zawsze będzie wolała wkładać kij w szprychy służby konkurencyjnej, niż zgodnie s nią współpracować. (…)”

Mogłabym długo wymieniać walory tej części Dzikusów. Sposób w jaki Sabri Louatah skonstruował fabułę drugiego  tomu był dla mnie sporym zaskoczeniem. Francja pogrążona jest w chaosie, do jakiego doszło w trakcie wyborów prezydenckich. Zamach na kandydata na prezydenta pochodzenia algierskiego z dnia na dzień urasta do rangi najważniejszego wydarzenia medialnego we Francji. Sabri Louatah lubi komplikować życie swoich bohaterów, więc wśród pracowników służb  specjalnych odpowiadających na bezpieczeństwo w trakcie głosowania rozpoczyna się polowanie na czarownice. Autor nie daje czytelnikowi  ani chwili  wytchnienia ze strony  na stronę zwiększając tempo akcji. O ile w pierwszym tomie Karim był głównym bohaterem, to  w drugiej części Nazir Narrusz gra pierwsze skrzypce będąc tytułowym upiorem, który nawiedził Europę. Czytelnik z boku  obserwuje wiele niecodziennych sytuacji…

Sabri Louatah kolejny  raz bawi się słowem demaskując przywary Francuzów. W książce nie brakuje niepowtarzalnej ironii autora. Louatah kolejny  raz stawia na inteligentny czarny humor znany czytelnikom z lektury pierwszego tomu. Druga część tetralogii to moim zdaniem ostry jak brzytwa, bezkompromisowy thriller polityczny. Tym razem historia rodziny Narrusz stanowi tło książki. Według mnie to udany zabieg, ponieważ dzieje klanu przedstawiane w pierwszym  tomie bardzo  mnie nużyły. Karim po  nieudanym  zamachu  odgrywa całkowicie nową rolę kozła ofiarnego. Tym razem intelekt chłopaka wielokrotnie mnie zaskakiwał. Z zapartym  tchem śledziłam widowiskowy pościg za Nazzirem. Autor nie mógł jednak całkowicie porzucić pomysłu na sagę rodzinną. W tym  tomie klan  Narrusz zbiorowo odpowiada za tę małą zbrodnię Karima.

“(…) jedyny sposób, aby świat nie pędził szybciej od nas, to pędzić szybciej od niego. (…)”

W taj części moją uwagę przykuła postać Nazira. Bohater niczym demon  sieje zło w swoim  bliższym i dalszym otoczeniu. W moim odczuciu nie był w pełni negatywnym  bohaterem. Momentami  mnie pociągał,  oczywiście do  czasu. Co ciekawe Sabri Louatah pokazał Nazira jako playboya- psychopatę. Mężczyzna jest pełen sprzeczności, które przyciągają uwagę czytelnika  Trudno było  mi odgadnąć jakimi  pobudkami kierował się Nazir, ale wydaje mi się, że taki  był  zamysł  autora. Louatah przy pomocy tej  postaci  chciał dobitnie zdemaskować zagrożenia,  jakie czyhają na Europę w najbliższym  czasie. W tej  części  nie chodzi  o  walkę z terroryzmem, autor za to w pełni demaskuje słabości  systemu  państwowego.

Sabri Louatah sporo ryzykował oddając czytelnikom  książkę w takiej formie. Moim zdaniem to  ryzyko się opłaciło. Autor kolejny raz udzielił mi cennej lekcji przybliżając historię i uwarunkowania geopolityczne Francji.  Dodatkowo zgrabnie wplecione zostały wątki  związane z walką o władzę wśród służb specjalnych. Proces zwalczania terroryzmu został przedstawiony z zupełnie innej  perspektywy. Louatah kolejny  raz usilnie skłaniał czytelnika do  refleksji. Tej książki nie można czytać bezmyślnie. Co ciekawe Sabri Louatah nie narzuca nam własnego  zdania, tylko  stoi z boku i cierpliwie czeka na nasze własne przemyślenia. Autor  kolejny raz pozytywnie mnie zaskoczył. Z niecierpliwością czekam na premierę  trzeciego tomu. Polecam!

 

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.

dzikusy-2 Sabri Louatah- Dzikusy t.2: Upiór nawiedził Europę 

  • Może nadrobię serię, tylko muszę znaleźć na to czas 🙂

    Pozdrawiam jeżowo
    Nikodem z https://zaczytanejeze.blogspot.com/

  • Cieszę się, że znalazłaś taką serię, która tak mocno Cię wciągnęła 🙂 to uczucie wyczekiwania na kolejny tom jest niesamowite! Czytając Twoją recenzję wydaje mi się, że nie jest to książka w moim typie. Za to czekam na Twoją opinię o “Księdze miłosierdzia”, bo czuję, że może przypaść mi do gustu 🙂

    • Dzikusy okazały się jednym z największych zaskoczeń roku 2017 :). Dlaczego nie w Twoim typie? Księga milosierdzia mimo niewielkich gabarytów to wymagająca lektura, może uda mi się ją zrecenzować w styczniu. Pozdrawiam serdecznie 🙂

      • Może to śmieszne, ale jakoś nie przepadam za współczesnymi książkami i filmami rozgrywającymi się we Francji i mającymi Francuzów jako głównych bohaterów 😉 Trudno mi to jednoznacznie wyjaśnić. Być może kiedyś to się zmieni 🙂 🙂

  • Mnie jakoś ta seria nie kusi… 🙁 Chyba nie moja tematyka.

  • Może kiedyś się skuszę ❤

  • MjT 2025

    kiedy zobaczyłem okładki dwóch kolejnych tomów, to nabrałem jeszcze większej chęci na przeczytanie ,,Dzikusów”

  • Księgozbiór Kasiny

    Chyba nie do końca to moja bajka, choć jak spotkam, to może przy okazji przeczytam…

  • Literacki kącik Sary

    Pierwszy raz słyszę o tym autorze i książce. Przyznam, że niepokojąco mnie przyciąga. Dobra recenzja.
    Pozdrawiam

    • Moim zdaniem to bardzo dobry cykl i ciekawa mieszanka gatunkowa. Polecam zarówno pierwszy, jak i drugi tom :). Pozdrawiam serdecznie 🙂