Louise Candlish- Na progu zła [PRZEDPREMIEROWO]

Na-progu-zła_okładka_mała Louise Candlish- Na progu zła [PRZEDPREMIEROWO]
Kategorie:
Wydawnictwo:
Przeczytane:
Liczba stron: 512

Już dawno nie spotkałam się z równie kreatywną promocją książek, za to brawa należą się wydawcy. W tajemniczej czerwonej kopercie znajdował się klucz wraz z załączonym do niego plikiem niewinnych karteczek. Jak się okazało, te ostatnie do niewinnych wcale nie należały, zawierały serię osobliwych pogróżek. Jako że od dawna jestem oswojona takimi mrocznymi klimatami, nie wpadłam w panikę, byłam wręcz zauroczona. Kilka dni później trafił do mnie egzemplarz obiecującego thrillera  równie o mrocznym tytule Na progu zła.

Najgorszy koszmar porzuconej żony właśnie rozgrywa się na oczach Fiony Lawson. Na progu jej domu znajdują się obcy, którzy  twierdzą, że zakupili tę posiadłość. W domu na próżno szukać śladu bytności rodziny Fi wszystko zostało perfekcyjnie wyczyszczone. Nie ma tam również ani męża, ani dzieci kobiety, co staje się dla niej źródłem  niewyobrażalnej frustracji.  Komórka Brama nie nie odpowiada, co  jest kolejnym powodem do zmartwień. Czyżby mąż, z którym jest w separacji, uciekł, przy okazji uprowadzając dzieci. Fi próbując opanować kolejny kataklizm, przy okazji powoli odkrywa od dawna skrywaną rodzinną tajemnicę...

Na progu zła nie jest thrillerem w klasycznym tego  słowa znaczeniu. Otrzymałam aurę niedopowiedzeń i  mroczną zagadkę, ale zabrakło mi tego przysłowiowego trupa w szafie. Louise Candlish doskonale wie jak wykreować tło perfekcyjnie współgrające z zaprezentowaną treścią. Sceneria dodaje tej  historii  charakteru, z pozoru ciche przedmieścia stają się miejscem tajemniczej zbrodni, ale tym razem stricte małżeńskiej. Na wyłożenie wszystkich kart na stół  musiałam jednak trochę poczekać, to zdecydowanie pozycja dla cierpliwych czytelników,  do  których  ja raczej nie należę.

O dziwo to czekanie na dalszy  rozwój zdarzeń jakoś wybitnie mi nie przeszkadzało.  Początkowo miałam wątpliwości, czy to aby na pewno rasowy thriller. Pierwsza część skupia się raczej na małżeńskich  bolączkach  Fi i Brama i całej historii, która doprowadziła do końcowej katastrofy. Wątek kluczowy  serwowany  jest  partiami, początkowo  jest tłem, żeby  po  pewnym czasie wysunąć się na pierwszy  plan. W tej książce najbardziej liczą się emocje i reakcje głównych  bohaterów na kolejne ekstremalne sytuacje.

Psychologia postaci została skrzętnie przygotowana i jest najmocniejszym  elementem tej pozycji. Obserwowałam transformacje osobowościową Fiony, która ze zdradzonej mężatki przeradza się w świadomą siebie kobietę, której  nie oprze się żaden mężczyzna. Ona nie spocznie, aż nie osiągnie celu, którym jest rozwikłanie zagadki ucieczki męża. Bram stanowi jej przeciwwagę, wiemy, że ma wiele na sumieniu, ale również powoli dowiadujemy się dlaczego. Mężczyzna uknuł intrygę, której  nie powstydziłaby się niejedna kobieta i wysuwa się na prowadzenie w moim prywatnym rankingu najciekawszych postaci.

Historia niby płynie własnym nurtem i porywa czytelnika, ale od tego porażającego  zmysły scenariusza trudno się oderwać. Jest słodko i nieco pikantnie, a co  najważniejsze bardzo zagadkowo, historia wprawia czytelnika w odpowiedni nastrój. Fabuła niby rozgrywa się nieśpiesznie, bo  tu nie o wartkie zwroty  akcji chodzi, tylko o ten  długo  wyczekiwany wybuch. Najważniejszy  jest klimat i  ta aura niedopowiedzeń, ta historia skłania do licznych egzystencjalnych refleksji. Początkowo  miałam pewne zastrzeżenia, zaproponowana wizja nie do końca mnie przekonywała swoją innowacyjnością i tym  niecodziennym klimatem. W najbardziej  stosownym momencie nastąpił długo  wyczekiwany przeze mnie przełom, który pchnął tę historię do przodu, nie zabrakło również fajerwerków.

Byłam równocześnie zaniepokojona i  zaintrygowana, momentami robiło się bardzo gorąco. Louise Candlish udowodniła, że aby  stworzyć dobry  thriller nie trzeba hektolitrów krwi i wyrafinowanej zbrodni,  wystarczy mocno  przemyślany  pomysł. Na progu zła skutecznie pobudza szare komórki i o to właśnie autorce chodziło. Rozpoczynając lekturę byłam nieco  zaniepokojona, kończąc w pełni usatysfakcjonowana. Nie do końca mogłam zrozumieć pełne miłosne epizody, ale na szczęście nie one były kluczowe dla zrozumienia całości. Miłość może i miała jakieś znaczenie, ale to małżeńskie trójkąty i ściśle powiązane z nimi kłamstwa były na pierwszym  miejscu.

Lubię takie niekonwencjonalne kryminalne smaczki, dlatego zaproponowany  scenariusz zdecydowanie przypadł mi do gustu. Louise Candlish świetnie wypadła debiutując w nowym gatunku. Zamiast kopiować znane schematy, wytyczyła nową ścieżkę prowadzenia fabuły. Na progu zła z pewnością spodoba się koneserom gatunku. Polecam!

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu  MUZA

Na-progu-zła_okładka_mała Louise Candlish- Na progu zła [PRZEDPREMIEROWO]