Katarzyna Gubała- Wege energia

wegeenergia Katarzyna Gubała- Wege energia
Kategorie:
Wydawnictwo:
Przeczytane:
Ocena:
Liczba stron: 272

Z pozoru przejściowa moda na wegetarianizm i weganizm przeobraziła się w ekstremalnie szybko rozprzestrzeniający się na całą planetę trend- tak się składa, że nie tylko kulinarny. Ludzie żyją bardziej świadomie niż dawniej- więcej uwagi przykładamy się do selekcji  produktów spożywczych,  jak i coraz częściej stawiamy na aktywny  tryb życia. Sama wprowadziłam w swoim życiu kilka prozdrowotnych zmian i nie trzeba było długo czekać na efekty. Całkiem przypadkiem otrzymałam  propozycję zrecenzowania najnowszej książki Katarzyny Gubały i postanowiłam w końcu  zgłębić tajniki filozofii wege!

O czym traktuje ta książka? Najprościej rzecz ujmując o odżywaniu, nie ma co długo nad tym  dumać. Katarzyna Gubała podzieliła swój poradnik na kilka sekcji  tematycznych, w każdym  razie zaznaczam- nie jest to klasyczna książka kucharska. Pierwsze rozdziały traktują o całym procesie poprawnego odżywiania organizmu, gdzie dowiadujemy się co nieco o tym jak działa nasze ciało i czego  potrzebuje do prawidłowego  funkcjonowania. Kiepskie paliwo równa się słaba energia do życia. Dalej przechodzimy przez krótki poradnik, jak powinna być skomponowana prawidłowa dieta- nie wszystko  jest dobre dla każdego i trzeba mieć to  na względzie. Po troszku dowiadujemy się o  dobroczynnym dla naszego  organizmu składzie warzyw i  owoców. Gubała nie zapomniała o kolejnym, równie ważnym jak odżywianie, elemencie zdrowego  trybu życia- aktywności fizycznej. Nie ma co się dziwić-  sama autorka nie wyobraża sobie życia bez jogi i biegów długodystansowych i  zachęca innych do podniesienia tyłka z kanapy. Na koniec otrzymujemy solidną porcję interesujących  przepisów wegańskich  podzielonych  na cztery sekcje, zgodnie z układem  pór roku.

Co  mi się spodobało w tej książce? Kasia Gubała pokazuje plusy stylu życia wege, ale nie narzuca nam swojego  światopoglądu i do  niczego  nas nie zmusza. Nie ma planów żywieniowych z podpunktami do  odhaczenia, co  stanowi atut tej pozycji. Autorka w żadnym razie nie piętnuje mięsożerców, raczej wciela się w rolę przewodnika na drodze do zdrowego  trybu życia w diecie zdominowanej przez produkty pochodzenia roślinnego. Pierwsze, króciutkie rozdziały, uświadomiły  mi co powinnam robić, żeby optymalnie się odżywiać i jak wystrzegać się pewnym błędów wynikających ze złych przyzwyczajeń  i niewłaściwego  myślenia o jedzeniu. Gubała stawia na małe kroki, a nie na dalekosiężne plany- powinniśmy  testować co nam najbardziej odpowiada, a nie tak od razu  narzucać sobie ekstremalnych zmian. Książkę czyta się bardzo przyjemnie i coś mi się wydaje, że autorka jest równie sympatyczna na co dzień, jak treści, które przekazuje.

Przepisów jest  całkiem sporo, co  więcej są nieskomplikowane- co jest dobrą informacją dla osób mniej zaawansowanych  w sztuce kulinarnej. Poza wykazem składników i sposobem przyrządzenia otrzymujemy krótką notkę przy każdym kolejnym  daniu z uwzględnieniem kaloryczności oraz ilości węglowodanów, białka  i  tłuszczu w danej potrawie. Gubała zaserwowała mi solidną dawkę kulinarnej  inspiracji, na myśl o niektórych  propozycjach dosłownie ślinka leci. Każdy przepis poprzedza krótka informacja o prozdrowotnych właściwościach poszczególnych składników dania. Znalazło się również miejsce na szczyptę wegańskiej magii- czyli jak ze składników roślinnych możemy przyrządzić produkty  łudząco podobne do specjałów pochodzenia zwierzęcego. Da się? Da się!

Kasia Gubała nie szczędzi również czytelnikowi  własnych komentarzy, opartych  na długoletnim doświadczeniu i  eksperymentowaniu  z kuchnią wegańską. Ma być prosto, smacznie, a co najważniejsze zdrowo. W sekcji z przepisami znaleźć można również całkiem  sporo propozycji  przekąsek i dań dla osób aktywnie uprawiających sport,  które chcą uzupełnić spalone kalorie po treningu. Nie wszystkie kulinarne propozycje mnie przekonały- niektóre (na szczęście nieliczne!) produkty trudno  jest  dostać w osiedlowym sklepie, co  może stanowić źródło problemu. Z pewnością kilka przepisów przetestuje we własnej  kuchni.

Książka Katarzyny Gubały mimo, że traktuje o  kuchni roślinnej nie jest skierowana tylko  i  wyłącznie do wegetarian i wegan. Tytuł trafnie oddaje treść-  dzięki tej książce miałam okazję przyswoić sobie całe mnóstwo wartościowej wiedzy o tym,  jak czerpać energię z plonów natury. Poza samym przekazem stricte kulinarnym otrzymałam od autorki solidną dawkę motywacji  i wsparcia. Książkę  polecam szczególnie osobom, które chcą zarówno urozmaicić swoją dietę, jak i zadbać o zdrowie.

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Helion

wegeenergia Katarzyna Gubała- Wege energia