Iza Komendołowicz-Rozwód po polsku. Strach i nadzieje

756286-352x500 Iza Komendołowicz-Rozwód po polsku. Strach i nadzieje
Kategorie:
Wydawnictwo:
Przeczytane:
Ocena:
Liczba stron: 320

Rozwody nie kojarzą się z niczym przyjemnym, raczej praniem brudów i niekończącymi się wzajemnymi oskarżeniami. Jakiś czas temu  natrafiłam na reportaż Izy Komendołowicz obrazujący to zjawisko a, jako, że spodobała mi się poprzednia książka dziennikarki, dlatego  postanowiłam sięgnąć po  jej najnowszą propozycję. Jesteście ciekawi, jak wygląda rozwód bez Photoshop'a?

Główną przyczyną rozwodów jest  małżeństwo, to fakt, z którym nie warto polemizować. Miłość czasem odbiera rozum, przez co trudno  jest podjąć racjonalne działania, co do dalszego funkcjonowania związku, który z czasem zaczyna się sypać. Gorzej, gdy  magiczne klapki opadną  z oczu i dostrzeżemy prawdziwe oblicze swojej drugiej połówki, diametralnie różne od naszej wyidealizowanej wizji. Iza Komendołowicz powołuje się na konkretne sprawy, to przypadki prawdziwych ludzi, którzy mieli nieszczęście (a może i szczęście?) się rozwieść. Czytając poszczególne studia przypadków,, włos na głowie się jeży, bo szokujące wizje rozpraw przerażają realizmem. Wzajemne pranie brudów do przyjemnych nie należy, a często ma ono miejsce w sytuacji spraw z orzeczeniem o winie. Poza wywiadami z rozwodnikami Komendołowicz zamieściła również relacje specjalistów, m.in. adwokatów, sędziów oraz psychoterapeutów. Książka stanowi realistyczną i bardzo wybuchową mieszankę, obnażającą całą prawdę na temat spraw rozwodowych w Polsce.

Ten reportaż ze względu na swoją specyficzną tematykę nie należy do przyjemnych w odbiorze, to  tak słowem wstępu. Ludzie lubią czytać o przyjemnych rzeczach, a sprawy  rozwodowe zdecydowanie do nich nie należą, a w takiej wersji potrafią zmrozić krew w żyłach. Iza Komendołowicz unaocznia prawdziwy problem, bo o ile łatwo jest złożyć sam pozew, to ostatecznie rozwieś się już nie, proces jest długi i zazwyczaj  dość skomplikowany. Plusem jest obrazowanie rozpraw od A do Z, wskazując po drodze konkretne problemy, z jakimi muszą mierzyć się zainteresowane strony, to bardziej przypomina wojnę, niż klasyczne postępowanie sądowe. Jeżeli nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno  o  pieniądze, nie mogło być inaczej  w tym  przypadku, bo rozwodnicy nie lubią się dzielić, szczególnie w przypadku, gdy druga strona za wiele nie wniosła do wspólnego majątku. A gdy  chodzi o grubą kasę, wszystkie chwyty są dozwolone, tak bardzo dosłownie, bez jakiejkolwiek kurtuazji. Dziennikarka pokazuje, że nie lada wyczynem jest rozwieść się z klasą, bez zbędnych przepychanek, rozwodnicy uwielbiają obrzucać się błotem, byle wzajemnie sobie jak najmocniej dopiec. Wymienione zostały podstawowe problemy, z jakimi muszą zmierzyć się zainteresowani,  kwestie opieki  nad dziećmi,  alimenty i podział majątku. W sprawach pieniędzy pojawiają się mroczne smaczki, zaniżanie dochodów, ukrywanie dóbr materialnych.

Osoby, które wcześniej  się kochały, teraz weszły ze sobą na wojenną ścieżkę, co  bywa dość przerażające, oni  chcą sobie dokopać. Kolejne relacje z sali rozpraw mnie osobiście zbulwersowały, bo w trakcie procesu  dochodziło do przerażających scen i brutalnych akcji, a czytając o długotrwałej przemocy wobec żony i  dzieci  miałam łzy w oczach. W  książce cenny jest komentarz specjalistów, którzy  potwierdzają wersje stron  zainteresowanych, przytaczając konkretne przykłady, częstokroć bardzo szokujące. Mimo że książka napisana jest przyjemnym językiem, to  nie należy do łatwych lektur, ze względu na potężny wkład emocjonalny jaki  ze sobą niesie, to w zasadzie taka bomba z opóźnionym zapłonem. Realia sądowe mogą stać w opozycji  z naszymi  wyobrażeniami na temat spraw rozwodowych. Niektóre opisane sytuacji nadawałyby się idealnie do scenariusza mrożącego krew w żyłach thrillerów. Reportaż czyta się szybko, ale nie polecam, ani  osobom wrażliwym, ani szczęśliwie zakochanym, bo może ich porządnie zniesmaczyć. Na studiach miałam staż w Rodzinnym Ośrodku Diagnostyczno- Konsultacyjnym, gdzie kierowane były  również pary  w trakcie rozwodu, byłam przygotowana na cyrk, ale to, co  przeczytałam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Najbardziej przytłacza ta wzajemna nienawiść do siebie, podkładanie sobie świń i te ostre sceny, bo przecież te osoby  kiedyś darzyły  się uczuciem.

Iza Komendołowicz pokazała do bólu  prawdziwą wizję spraw rozwodowych, które do najprzyjemniejszych  nie należą. O ile sporo jest literatury poświęconej kwestii  małżeństwa, o tyle mało jest publikacji traktującej o brutalnym kończeniu związku. Książkę polecam osobom zainteresowanym  tematyką rozwodową, ale musicie przygotować się  na wskroś brutalną relację.