Adam Kay- Będzie bolało

bedzie-bolalo Adam Kay- Będzie bolało
Kategorie:
Autor:
Gatunek:
Wydawnictwo:
Przeczytane:
Ocena:
Liczba stron: 320

Jakiś czas temu na blogu  Emila natrafiłam na recenzje książki o bardzo sugestywnym tytule. Lekarz,  w potocznym mniemaniu pacjentów, ma za zadanie zrobić wszystko, żeby uśmierzyć ból i przywrócić komfort życia. Będzie bolało, bo  o  tej książce mowa, traktuje o medycynie przez pryzmat całego spectrum doświadczeń autora, skrzętnie opisanych w postaci obszernego dziennika. Warto zaznaczyć na wstępie, że Adam Kay decydując się na napisanie swojego książki nie miał tak naprawdę  nic już do  stracenia. Po latach bezsensownych batalii o życie i  zdrowie swoich pacjentek postanowił raz na zawsze porzucić praktykę lekarską, co miało służyć odbudowie nadszarpniętego zdrowia zarówno psychicznego, jak i fizycznego. Tytułowe Będzie bolało tyczy się właśnie przemęczonego , sfrustrowanego, źle opłacanego  lekarza, który bezskutecznie walczy o poszanowanie swoich praw do godnego traktowania przez pracodawców.

Medycyna, to dziedzina nauki, która od zawsze mnie fascynowała. Sama lekarzem zostać nigdy  nie zamierzałam, nie mam główny do specjalistycznych medycznych terminów  i  zawsze przerażał mnie ogrom wiedzy, jaki  studenci medycyny  muszą przyswoić. Dokonując wyboru studiów wybrała gałąź pokrewną, jaką okazała się być psychologia, dokładnie neuropsychologia, która nie od dziś jest  źródłem mojej naukowej fascynacji. Dwa lata temu przeszukując swoje książkowe zbiory natrafiłam na relacje brytyjskiej dziennikarki Imogen Edwards-Jones, która miała obnażać całą prawdę o tamtejszej  służbie zdrowia. Szpital Babylon mimo lekkiej i  bardzo  przyjemnej w odbiorze konsystencji nie do końca mnie przekonał i według mnie pozostał w sferze fikcji literackiej  z lekką domieszką faktu.

W tym miejscu nie bez powodu powołam się na mój  ulubiony  cytat z książki Doktorzy autorstwa Ericha Segala "Panowie, zakonotujcie to sobie dobrze w pamięci - istnieją tysiące chorób na tym świecie, jednakże medycyna potrafi empirycznie wyleczyć tylko dwadzieścia sześć z nich. Reszta... jest czystą zgadywanką. (...)" . Zanim zmieszamy kolejnego  lekarza z błotem warto zreflektować się nad tym jaka odpowiedzialność ciąży na Bogu ducha winnych  medykach. A tej ostatniej,  jak się okazuję jest całkiem sporo.

Adam Key do swojej debiutanckiej książce kupił mnie, jako czytelnika praktycznie (co nie ukrywam baardzo  rzadko się zdarza. Autor postawił na szczery,  momentami  zakrawający  na szaleństwo przekaz, czym  mnie mile zaskoczył. Kay skupił się na poważnych problemach, ale opisał je w lekki  i przyjemy  sposób bez zbędnej  martyrologii  sfrustrowanego  lekarza. Czytelnik od razu  rzucony jest  na głęboką wodę i  ma za zadanie po kolei zapoznać się z kolejnymi  stadiami nieco pogmatwanej  kariery lekarskiej (która przypomina drogę prze mękę). Przeciętny  zjadacz chleba może poczuć się jak w jakimś wyimaginowanym matrixie, którym rządzą bezduszni, oderwani od rzeczywistości politycy i  odrealnieni dyrektorzy szpitalów.  Mimo, że akcja książki rozgrywa się w Wielkiej Brytanii, to śmiało może mieć przełożenie na polskie realia medyczne, bo  w pełni odzwierciedla większość problemów z jakimi  zmaga się Polska służba zdrowia.

Ewidentnym plusem książki jest fakt, że została napisana w postaci dziennika dokumentującego kolejne dni pracy doktora Kay' począwszy od pracy na izbie przyjęć poprzez rezydenturę na oddziale ginekologicznym. Powiedzenie umiesz liczyć, licz na siebie świetnie sprawdza się w przypadku młodego, niedoświadczonego lekarza. Bo  suma summarum lekarza stażystę wszyscy  mają w dupie (w tym  miejsu pragnę szczerze przeprosić wszystkich czytelników mojego  bloga zbulwersowanych  moim nieco wulgarnym   słownictwem). Ta relacja w pełni  mnie przekonała i mimo  początkowych  zastrzeżeń, że to  jakieś chore sience-fiction uwierzyłam, że zdarzenia przedstawione w książce mogły miejsce na prawdę.

Adam  Kay ma niekwestionowany  talent do  snucia humorystycznych anegdotek, często nawet  w najbardziej drastycznych sytuacjach. Do  tego  lekarz poza poczuciem humoru cechuje się ogromną empatią względem  swoich  pacjentek (chociaż często kosztuje go to  wiele nerwów i  wyrzeczeń). Autor dba o czytelnika serwując mu  informacje w sposób  wyważony, ale wielokrotnie nie omieszkał  przedstawić nam kilku dość absurdalnych sytuacji, które zapewniły  książce odpowiedni koloryt. Muszę jednak z pełną świadomością swoich słów stwierdzić, że większość przedstawionych wydarzeń zostało przekazanych z należytą dla wykonywanej profesji powagą. Końcówka książki  dosłownie zmroziła mi  krew w żyłach  i  i  doprowadziła do  niekontrolowanego  ataku płaczu  niekontrolowanego  płaczu.  W szpitalu  nie zawsze jest  tak kolorowo, jak mogłoby  się nam wydawać na pierwszy rzut oka. Często  jeden skrajnie przemęczony lekarz musi zajmować się kilkoma przypadkami  naraz. Adam Kay do  perfekcji  opanował sztukę translokacji zajmując się na raz kilkoma przypadkami wymagającymi  natychmiastowej interwencji.

Relacja Aama Kay'a obnaża również całą prawdę o życiu osobistym lekarzy. A raczej jego braku, bo nieszczęsny  medyk  większość swojego  żywota spędza w szpitalu, gdzie roi się od nagłych  sytuacji  wymagających  interwencji. Lekarz wielokrotnie musi pozostawać po  godzinach pracy  w szpitalu,  co  nieuchronnie obija się,  ja jego  relacjach  intymnych ( ludziom  z zewnątrz trudno jest  uwierzyć liczne z pozoru  wyssane z palca wymówki). Liczne wyrzeczenia, i życie pod ciągłą presją ma jednak swoje plusy. Przemęczony lekarz budząc się po ciężkim dyżurze  mają ogromną ma ogromną satysfakcje, że jego działania nie poszły na marne i mógł  przyczynić się do  uratowania ludzkiego życia.

Książka jest  lekka, ale skłania do licznych  refleksji  nad funkcjonowaniem publicznej służby zdrowia. Czasem, gdy  lekarz był  dl nas niemiły i  nie traktuje nas tak, jak na to  zasłużyliśmy zamiast  unosić się honorem pomyślmy, że przecież każdy  z nas ma prawo do gorszego dnia (szczególnie w trakcie całodobowego dyżuru). Autor systematycznie wyjaśnia zastosowane w książce skomplikowane medyczne terminy  w postaci słowniczka, jaki  znajduje się na kończy każdego  rozdziału. Adam Kay powinien dostać medal  za empatię i  zrozumienie, jaką okazał swoim pacjentom.

Będzie bolało wypada genialnie na tle innych  tego  typu tytułów.Rzetelna, nieugrzeczniona relacja pozbawiona grama niepotrzebnego lukru. Takie książki warto czytać, ba-  do  takich  książek warto wracać. Żywię cichą nadzieję, że autor napiszę coś jeszcze. Bezapelacyjnie polecam!